Wczoraj nikomu nieznany, dziś bohater na ustach wszystkich. Zasłużenie!
I tak powinno być. Dokonał czegoś na granicy cudu, choć zawdzięcza to swoim umiejętnościom i opanowaniu mimo krytycznej sytuacji.
Na facebook ma juz swój fanclub, w którym co kilka minut przybywają kolejne dziesiątki fanów.
Wiadomo, że na jego sukces pracowała spora grupa ludzi ale to jednak on posadził maszynę tak, że nawet jej specjalnie nie uszkodził a komfort lądowania nie różnil sie podobno od takiego na wysuniętym podwoziu.
Pojawiają sie hasła: Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona.

